Związki na granicy kultur

Marta jest Polką, Rafa Hiszpanem. Poznali się w Irlandii pracując dla jednej z największych korporacji tego świata. Zakochali się w sobie w nienajlepszym momencie. Wtedy, gdy Rafael już wiedział, że wyjedzie do pracy do San Francisco. Marta jako świadoma, wykształcona kobieta nie chciała rzucać wszystkiego i jechać w nieznane za nim. Miała swoje ambicje. Bardziej lub mniej świadomie, po prawie dziewięciu miesiącach aplikowania, dostała pracę w San Francisco. W diametralnie innej branży niż ta, w której zdobyła wykształcenie. Gdyby ktoś spytał Martę tuż po studiach co będzie robić w życiu, nigdy sama, świadomie nie napisałaby takiego scenariusza. Jej życie zmieniło się o 180 stopni. Czasem tylko żałuje, że mieszka tak daleko. Czasem ma też poczucie, że bardzo dużo ją omija tego co na co dzień dzieje się w Polsce. Śluby, narodziny, życie rodziny i przyjaciół. Ale coś za coś. Jest w związku z obcokrajowcem, który ją bardzo kocha. Z wzajemnością. Na co dzień rozmawiają ze sobą po angielsku. Oboje są szczęśliwi.

Elena jest Rosjanką, Gordon Amerykaninem o meksykańskich korzeniach. Elena jest z wykształcenia pedagożką i nauczycielką angielskiego. Gordon jest software inżynierem. Ich wspólna historia zaczęła się szesnaście lat temu w internecie. Elena mieszkała wówczas wraz ze swoim synem z poprzedniego związku w Odessie – tej na Ukrainie. Miejscowość o tej samej nazwie znajduje się też w stanie Teksas w USA. Gordon początkowo myślał, że Elena jest właśnie z Teksasu. Tak się w niej zakochał, że wraz ze swoim synem przeprowadzili się do Eleny do Odessy. Po pewnym czasie zabrał Elenę do Kalifornii, gdzie do tej pory żyją razem wraz ze swoimi synami z poprzednim związków. Na co dzień, miedzy sobą komunikują się w języku angielskim. Ich synowie znają również język rosyjski. Są multikulturową parą. Są szczęśliwi.

Monika jest Polką, Nick Nowozelandczykiem. Poznali się w Londynie. Monika była wcześniej w związku z Polakiem. Związek się rozpadł. Najwyraźniej po to by zrozumiała jak ważna jest dla niej siła, odpowiedzialność, odwaga i męskość w mężczyźnie. Nick jej to wszystko daje. Monika nie zakochała się w Nicku od pierwszego wejrzenia. Najwyraźniej dlatego, że w przeszłości się mężczyznami sparzyła. Wie za to teraz – po trzydziestce, czym jest miłość, spełnienie i szczęśliwe życie. Zna swoją wartość i dba o siebie. Mówi, że każdego dnia kocha Nicka coraz bardziej. Porozumiewają się ze sobą po angielsku. Żyją obecnie w Nowej Zelandii. Są szczęśliwą parą.

Gabby jest lekarką z Anglii, Rick Australijczykiem. Gabby postanowiła przeprowadzić się do Australii gdy sytuacja w brytyjskiej służbie zdrowia się pogorszyła. Dzięki tej decyzji w Australii zarabia dwa razy więcej pracując dwa razy mniej. Dzięki tej decyzji poznała również Ricka. Rick studiował marketing, który rzucił gdy tylko zrozumiał, że chce w życiu pomagać ludziom. Obecnie studiuje psychologię i zarabia na swoje studia pracując jako menadżer baru. Są fantastyczną, międzykulturową parą. Żyją spokojnie. Robią to co lubią. Są zakochani i szczęśliwi.

Ewelina jest Polką, Alessandro Włochem. Ewelina studiowała m.in. Italianistykę oraz pracowała przez pewien czas we Włoszech dzięki czemu zna perfekcyjnie język włoski. Alessandro pracował przez pewien czas w Anglii po czym wyjechał do Polski, gdzie poznał Ewelinę. Po krótkim wspólnym mieszkaniu we Włoszech przeprowadzili się do Polski, gdzie pobrali się a teraz prowadzą własną firmę w branży nowych technologii. Alessandro nauczył się języka polskiego. Prócz zajmowania się firmą, na co dzień zawsze znajduje czas na swoją pasję czyli gotowanie. Dzięki staraniom Eweliny, która go w tej jego pasji wspiera, występował nawet w polskiej edycji Master Chefa. Mniaaaaammmm 🙂 Oboje dużo pracują. Na co dzień między sobą porozumiewają się po włosku. Są świadomi, cenią w życiu prostotę. Żyją w szczęśliwym, multikulturowym związku.

Cecile jest Francuską, Alessandro Włochem. Poznali się w sycylijskiej Katanii, gdzie oboje studiowali. Oboje są dwujęzyczni. Obecnie mieszkają we Francji, gdzie na co dzień komunikują się po francusku, ale tak naprawdę oboje chcieliby wrócić do Włoch. Cecile jest zakochana w Sycylii. Jak sama przyznaje – to jej miejsce na ziemi. Zresztą na co dzień woli rozmawiać po włosku. Niestety na Sycylii trudno jest z jej wykształceniem znaleźć pracę. Ale któregoś dnia ją znajdzie bo bardzo tego chce. Tak jak chce żyć z Alessandro. Trzymam za nich kciuki. Są niezwykle pogodną, szczęśliwą międzykulturową parą.

Takich związków na granicy dwóch kultur w świecie jest mnóstwo. Z mojego doświadczenia wynika, że w Polsce żyje takich mniej niż za granicą.

Dla par, w których partnerzy pochodzą z rożnych państw, kilometry nigdy nie stanowią przeszkody. Pary te bowiem są w ciągłej podróży. Jeżeli nawet nie muszą podróżować pomiędzy swoimi krajami pochodzenia bo podjęli decyzję o zamieszkaniu w jednym z nich albo w jeszcze innym państwie, to ich życie w dużej mierze jest podróżą, w której poznają nowe kultury. Inną religię, tradycję, narodowość, język, zwyczaje i przyzwyczajenia. Jeżeli komunikują się na co dzień w języku, który nie jest językiem ojczystym żadnego z nich, zdecydowanie bardziej zwracają uwagę i dbają o to co mówią do swojego partnera. Nie rzucają słów na wiatr. Ich komunikacja staje się dużo bardziej precyzyjna. Z góry nastawiają sie na trudności i jednocześnie bardziej dbają o sobie nawzajem i związek w ogóle. Są bardziej wyrozumiali, pomocni i tolerancyjni.

Kobiety, z którymi rozmawiałam w trakcie mojej podróży dookoła świata, a które żyją w takich związkach, często mają podobne przemyślenia. I wątpliwości.
Najpierw zazwyczaj długo zastanawiają się jak to w ogóle się stało, że życie poprowadziło je w kierunku takiego a nie innego związku. Czasem to wynika z ich potrzeby doznania różnorodności, czasem z fascynacji inną kulturą, innym razem z mniejszego lub większego niezgadzania się na mentalność i kulturę własnego kraju, a czasem w ogóle z jeszcze innych względów. Nigdy z przypadku.
Później często mają wątpliwości czy taki związek jest długoterminowo dla nich dobry. Bo przecież przynajmniej część życia spędzą poza swoim krajem, będą komunikować się zazwyczaj w innym języku niż ojczysty, będą musiały iść na kompromisy albo wypracowywać współporozumienia, ich rodziny niekoniecznie będą mówić w obcym języku. Możliwe, że staną się imigrantkami, możliwe, że będą musiały poświęcić coś co już wypracowały w dotychczasowym życiu – przyzwyczajenia, karierę, przyjaciół. Możliwe też, że niemądry ktoś potraktuje je jako te, które „złapały obcokrajowca by mieć lepsze życie poza swoim krajem” lub -nie daj boże- „robią to dla szpanu” by „się pokazać”. Piszę o przemyśleniach i wątpliwościach kobiet bo to z nimi o tym rozmawiałam. Mężczyźni mają swoje własne. Często podobne, czasami inne.

Z pewnością partnerzy z tych wszystkich związków, które poznałam są mądrzy i świadomi ograniczeń, wyzwań, tego co poświęcają i tego co mogą zyskać. Wiedzą, że może nie być łatwo bo mniejsze lub większe różnice międzykulturowe w pewnym momencie dadzą o sobie znać. Są chyba bardziej dorośli, odpowiedzialni za to co oswoili oraz wiedzą, że dotychczas zbudowana niezależność sprawi, że zawsze sobie w życiu poradzą. W tym czy innym kraju, w tej lub innej kulturze. Wiedzą, że kochać osobę z innego kraju oznacza otworzyć się na inność. Oznacza wyjście poza granice państwa, własnej mentalności, mentalności kraju pochodzenia, wyjście poza komfort i wygodę, poza własną kulturę i jej ograniczenia. To wyzwanie i zgoda na tworzenie nowej, wspólnej, własnej jakości. To też zgoda na podróż w nieznane. A to, co pcha te wszystkie opisane przeze mnie pary i milion innych o których tu akurat nie napisałam, do tej życiowej podróży to czysta miłość. Bo dobre życie oparte jest przecież na dobrych związkach. I to jest piękne! 🙂

3+

Users who have LIKED this post:

  • avatar
2 Komentarze
  1. avatar image
    Justyna at 22 sierpnia 2016 Reply

    Ja jestem Polką, mój narzeczony Hindusem i ani kilometry ani różnice kulturowe nie stanowią dla nas najmniejszych problemów. Wręcz przeciwnie, te różnice sprawiają, że jesteśmy sobie znacznie bliżsi. To łączy, fascynuje i sprawia, że każdy dzień jest dla nas nową, piękną przygodą. Pary mieszane są fajne 😉

    1+
    1. avatar image
      iMałgo at 22 sierpnia 2016 Reply

      Wow! Jak fajnie ze ktos mnie jeszcze czyta 🙂 Dziekuje za Twoj mądry komentarz 🙂

      0
Zostaw komentarz