Zaufanie to ryzykowny zakład. Czy warto być hazardzistą?

Malgorzata Ciuksza

Mieszkamy na osiedlach strzeżonych za wysokimi płotami, z ochroną, na którą wydajemy co miesiąc niemałe pieniądze. Wokół uniwersytetów, które z istoty swej cechują się otwartością, nie tylko intelektualną, stawiamy mury. Zakładamy intrygę u innych, sami podstępnie skłócamy innych lub robimy im pod górkę. Własne dzieci ostrzegamy przed zwykłą rozmową z nieznajomymi, bo przecież „może stać im się coś złego”. Nie ufamy prawnikom ani lekarzom, sprawdzając ich twierdzenia u konkurencji.

Czego się boimy? Tego, że ktoś nas oszuka, tego że coś stracimy czy może tego, że wyjdziemy na naiwnych?

“Zaufanie to zakład podejmowany na temat niepewnych, przyszłych działań innych ludzi” – tak definiuje zaufanie prof. Piotr Sztompka w swojej książce poświęconej właśnie zaufaniu. Ufając zawsze ryzykujemy. Warto jednak być hazardzistą.

Dlaczego warto świadomie ufać innym?

Ze wszystkich, zarówno polskich jak i międzynarodowych badań wynika, że zaufanie w społeczeństwie to najważniejsza cecha kulturowa, która oddziałuje na udane związki ekonomiczne, a w konsekwencji sprzyja bogaceniu się narodów. Jest niezwykle ważna przy tworzeniu wszelkich związków – zarówno wśród najbliższych, jak i w biznesie i w polityce.

Nie bez powodu, jedne z najwyższych wskaźników uogólnionego indeksu zaufania do innych, są w takich krajach jak Dania, Norwegia, Szwecja czy Kanada.

Zaufanie do innych sprzyja również zdrowiu psychicznemu. Z badań i doświadczeń psychologów i psychoterapeutów wynika, że osoby mające nadmiernie ograniczone zaufanie do innych mają niskie poczucie własnej wartości, nie potrafią rozmawiać o emocjach ani nawiązywać bliskich relacji z powodu m.in. tego, że próbują nadmiernie kontrolować otoczenie, wyręczać innych w ich obowiązkach, sprawdzać innych, oraz są przekonani, że sami wszystko zrobią najlepiej, oraz że inni mają złe intencje.

Z czego wynika ten brak zaufania?

Z tysiąca czynników. Jako kraj postkomunistyczny, który przeszedł nagły skok między autorytaryzmem a liberalizmem, na pewno siłą rzeczy zostaliśmy skazani na doświadczanie negatywnych zachowań innych wobec nas. Jest całe mnóstwo przyczyn kulturowo-społecznych. Pytanie – po co je analizować skoro mając świadomość jak jest i czując mniej więcej dlaczego tak jest, można skupić się na zmianie postaw, choć to rzecz jasna niełatwe.

Może warto więc zacząć od siebie…? Jak podobno zwykł mówić Leonardo Da Vinci, “kto nie ufa, zawsze zostanie oszukany”. Nie chodzi o to by być dziecięco naiwnym, ale o to by wykorzystać nasze i dobre i złe doświadczenia po to by świadomie zaufać innym, często w imię wyższego, wspólnego celu. Inni ludzie wyczuwają mniej lub bardziej intuicyjnie nasze nastawienie i zwykle, w sposób naturalny odpowiadają tym samym. Tak jak agresja rodzi agresję, tak i zaufanie rodzi zaufanie. Pamiętajmy o tym w domu, w pracy, w sklepie i na spacerze.

Tekst ukazał się w magazynie dla kobiet Business & Prestige i jest dostępny TU.

Fot. Lidia Dzwolak.

0
Zostaw komentarz