Sny na Jawie czyli o tym, że podróże bywają męczące…

Po czterech dniach z rzędu wstawania o trzeciej rano, chodzenia po co  sześć kilometrów dziennie po wulkanach i świątyniach indonezyjskiej Jawy, co najmniej siedmiu godzinach dziennie spędzonych w różnych środkach komunikacji, skokach temperatury od +10 do +35 i ciągłej walce z lokalnym internetem, uwierzcie, miałam prawo się zmęczyć. I się zmęczyłam. Do tego stopnia że po dwunastu godzinach snu nadal jestem zmęczona… Ale czymże jest te dwanaście godzin snu w kontekście poprzednich czterech bezsennych nocy z rzędu… Snów na indonezyjskie Jawie -z uwagi na zmianę czasu- w trakcie pierwszych nocy nie zaznacie… Oj nie. Co więcej, takie codzienne zmęczenie spowodowane niewyspaniem zwykle potęguje tu ciągła walka z lokalnymi mieszkańcami. O co? O wszystko! Na każdym kroku, niezależnie czy do transportu używacie taksówki czy lokalnego autobusu, zawsze chcą od was więcej pieniędzy niż od lokalnych mieszkańców. Jak pytacie kiedy odjedzie wasz autobus i mówią, że za 15 minut to wiedzcie, że 15 min oznacza, że autobus odjedzie wtedy gdy odjedzie czyli jak będzie pełny. Jak pytacie ile czasu zajmie dopłynięcie z Jawy na Bali to (tu akurat zgodnie z prawdą) powiedzą, że to zależy czyli od godziny do nawet całego dnia. Jak spytacie od czego to zależy to wam nie odpowiedzą. Dowiecie się dopiero z własnego doświadczenia. Chodzi bowiem o zwykły korek… Korek w porcie. Mimo, że Jawę od Bali dzieli (prócz godzinnej różnicy czasu) jedynie z 30 minut kraulem to możecie czekać nawet i cały dzień na to aż wasz statek dostanie zezwolenie na wpłynięcie do portu… Kłótnie o niby nie zarezerwowane miejsca w hotelu, wasze wkurzenie z uwagi na brak świadomości mieszkańców Indonezji co do tego jak bardzo zanieczyszczają środowisko wyrzucając śmieci gdzie popadnie, czy też wasza bezradność wynikająca z zatrzymania przez kierowcę waszego autobusu na środku drogi na pół godziny bez podania przyczyny, to norma. Co wówczas możecie zrobić? Odpowiedź brzmi: NIC. Po prostu NIC. I tak za bardzo nie macie na to wszystko wpływu. Indonezyjczycy niczego wam nie wytłumaczą (nie tylko dlatego, że większość nie zna angielskiego…) a zawsze i tak zrobią swoje. Są tacy jacy są. Najlepsze co wy możecie zrobić to po prostu śmiać się z tego wszystkiego. Wyluzować się i przypominać sobie, że w końcu jesteście na wakacjach 🙂 Uśmiechajcie się jak najczęściej – dzięki temu wytworzycie w sobie endorfiny a urlop stanie się duuuużo fajniejszy 🙂 A jak was za bardzo wkurza ten tutejszy, azjatycki chaos to po prostu tu w przyszłości nie wracajcie. Choć warto bo natura w Indonezji jest piękna. Wniosek? Wniosek jest taki, że podróże bywają męczące 😉

Pozdrawiam was gorrrrrrąco z Bali… 🙂

7+

Users who have LIKED this post:

  • avatar
1 Komentarze
  1. avatar image
    Martyna Chudzik at 17 marca 2016 Reply

    Widoki przepiękne, ale to co opisałaś…. brrrrr ja chyba nie byłabym w stanie tego wytrzymać. Powidzenia 🙂

    0
Zostaw komentarz