Skąd my, kobiety wiemy czego chcemy?

Małgorzata Ciuksza

„Czerwona, długa suknia na romantyczną kolację czy klasyczna, mała czarna? Spaghetti z owocami morza czy penne ze szpinakiem? Włosy w kolorze blond czy brąz? Bladoróżowe czy błękitne paznokcie? Dalsza praca w korporacji czy własny biznes? Nieszczęśliwe małżeństwo czy rozwód?” – pytasz siebie samą.

Niezależnie, czy wybór dotyczy błahostek czy ma poważny wpływ na Twoje dalsze życie, ten sam mechanizm może Cię blokować w podjęciu decyzji lub też sprawiać, że wybierasz niezgodnie z samą sobą.

Czy kiedykolwiek zastanawiałaś się co stoi za Twoimi wyborami?

Czy te wybory są Twoje czy tylko stanowią rezultat wpływu otoczenia, kultury w której się urodziłaś, religii w której Cię wychowano, pracy którą wybrałaś, ludzi których spotkałaś na swojej drodze, książek które przeczytałaś?

Bardzo często nasze rzeczywiste pragnienia zagłuszane są przez głosy innych. Wybieramy studia, które wskazali nam rodzice, nudną pracę, bo jest najlepiej płatna a pieniądze są przecież najważniejsze, mężczyznę, o którym znajomi mówili, że jest fajny, sukienkę poza kolana, bo tak wypada. Zbyt rzadko pytamy siebie czego same chcemy, czego same pragniemy, co dla nas jest najlepsze, co dla nas jest najważniejsze.

Ktoś kiedyś powiedział, że „jesteśmy tym, kim się sami zrobiliśmy, ale musieliśmy zrobić się z czegoś”. Jasne, że historie naszych rodzin, traumy naszych matek czy kultura, w której się urodziłyśmy mają na nas wpływ. Nie znaczy to jednak, że musimy żyć pod ich dyktando. Nie znaczy to też, że na siłę mamy się wobec nich buntować. Te doświadczenia i konstrukty kulturowe wcale nie muszą jednoznacznie determinować drogi naszego życia. Jeżeli robimy coś bez namysłu, albo pod wpływem silnych emocji albo modelujemy zachowania innych – to tak naprawdę nie możemy wiedzieć czego chcemy i w konsekwencji nie jesteśmy w stanie świadomie podejmować własnych decyzji. Nasze zachowanie jest wówczas często kierowane –  na przykład – właśnie buntem, konwenansami, filozofią „jakoś to będzie” czy emocjonalnymi pułapkami umysłu.

Skąd w takim razie mamy wiedzieć czego chcemy?

Wybory, te świadome czyli najlepsze, biorą się z naszego wnętrza. Z głosu, który tkwi gdzieś głęboko w nas samych. Głos ten nie jest niezmienny czy stały, zależy bowiem zwykle od sytuacji. Bierze pod uwagę niezliczoną ilość informacji i lepiej niż niejeden superkomputer wyprowadza z nich ważne dla nas wnioski. Nie zawsze jednoznaczne, bo czasem tylko mówi jak uniknąć większego zła, lecz zawsze najważniejsze, bo płynące od nas, od naszych dusz i ciał. Nie od rodziny, otoczenia czy kultury. Niekiedy wsłuchanie się w siebie zajmuje dużo czasu. Nie ma się jednak czym martwić czy się niecierpliwić. Wystarczy ten stan zaakceptować. On jest po to, byśmy zrozumiały i usłyszały czego tak naprawdę tu i teraz my same potrzebujemy.

Czy wiesz czego chcesz?

Postaw sobie to pytanie i znajdź w sobie odpowiedź. Wycisz się i wsłuchaj się w siebie. Ty wiesz wszystko najlepiej a wiedzę tę czerpiesz z własnego wnętrza. Jeśli nadal będziesz mieć wątpliwości to próbuj dalej, do czasu aż one znikną. Nie czekaj aż znikną, bo zwykle znikają niepostrzeżenie. Jeśli nie wiesz – to sprawdzaj, próbuj, baw się życiem, doświadczaj i… nie bój się! Zamykaj oczy, wsłuchuj się w siebie jak najczęściej, dokonuj wyborów, a potem pytaj samą siebie czy czujesz się z tymi wyborami komfortowo i w równowadze. Sprawdź czy one Ci sprzyjają i czy sprawiają, że się uśmiechasz. Jeśli tak to można powiedzieć, że już osiągnęłaś w swoim życiu największy sukces: Jesteś sobą!

Odpowiadaj więc świadomie: „Suknia czerwona, bo czerwień na randkę według badań jest najlepsza, a ja się w niej czuję dobrze. Zjem spaghetti, bo jest z owocami morza, których od dawna nie jadłam, a przecież wielbię niemiłosiernie! Blond włosy, bo pasują do koloru moich oczu. Bladoróżowe paznokcie, bo błękitne nie pasują do reszty. Własny biznes, bo zrozumiałam, że nie da się mnie zamknąć w ramach typowo funkcjonującej korporacji. Na koniec rozwód – bo po drugim małżeństwie z rzędu zrozumiałam, że jestem typem samotniczki, która nie mogła zaakceptować faktu, że najlepiej czuje się we własnym towarzystwie.”.


Powyższy tekst ukazał się na portalu kobiet biznesu Business & Prestige jest dostępny pod tym linkiem.

1+
Zostaw komentarz