Rozwieść się możliwie mądrze. Zapraszam do Mammazine

W najnowszym wydaniu Mammazine znajdziecie m.in. mój tekst „Rozwieść się możliwie mądrze” – czyli 10 praktycznych wskazówek dotyczących tego jak zachowywać się w trakcie procesu rozwodowego by zminimalizować cierpienie dziecka.
Zapraszam do lektury 🙂

http://mammazine.com.pl/madry-rozwod-psycholog/

Rozwieść się możliwie mądrze – czyli 10 praktycznych wskazówek dotyczących tego, jak zachowywać się w trakcie procesu rozwodowego, by zminimalizować cierpienie dziecka.

Przygotowując się do napisania tego artykułu, zadałam wyszukiwarce Google takie oto pytanie:

„Jak dziecko reaguje na rozwód rodziców?”. Ile wyników znalazłam? Około 705 tysięcy.

Postanowiłam przeczytać kilkadziesiąt pierwszych artykułów. Jaki wniosek z nich wyciągnęłam? Otóż przede wszystkim taki, że o reakcjach dzieci na rozwód rodziców napisano już chyba wszystko. Począwszy od tego, czy w ogóle mówić dzieciom o rozwodzie, a jeśli mówić, to jak, poprzez to, w jaki sposób się wobec nich zachowywać a w jaki nie zachowywać i skończywszy na tym, co w trakcie rozwodu czują dzieci w zależności od ich wieku.

Mimo pewnych prawidłowości opisywanych przez naukę, reakcja dziecka na rozwód zawsze jest zindywidualizowana i zależna od tysiąca czynników, w tym między innymi od osobowości dziecka, jego dojrzałości intelektualnej i emocjonalnej, płci, wieku oraz rozmiaru konfliktu między rodzicami.

To, co jest zawsze pewne to to, że rozwód pozostawia trwały ślad w psychice dziecka.

Nie da się go przeprowadzić bezboleśnie ani dla małżonków, ani dla ich dzieci. Mimo że czasem jest nieunikniony, to z zasady sam w sobie jest zły, bowiem jest swego rodzaju porażką. Mało kto biorąc ślub zakłada przecież, że w przyszłości czeka go rozstanie. Nie da się rozwieść dobrze, bo dobra w rozstaniu nie ma. Można za to rozwieść się mądrze.

Niestety, często dzieje się tak, że rodzice o tej całej „mądrości” zapominają… W ferworze rozwodowej walki, zapominają bowiem o swoich dzieciach. Niekiedy nawet, mniej lub bardziej świadomie, używają dziecka jako narzędzia do tej walki. W takich sytuacjach niezdrowy egoizm bierze górę nad zdrowym rozsądkiem, empatia zanika, hormony chcą zemsty, a dziecko tylko na tym cierpi. Moje doświadczenie jako adwokatki specjalizującej się m.in. w rozwodach nauczyło mnie, że – tak jak pisałam – choć nie da się rozwieść dobrze, to można to zrobić mądrze. Możliwie mądrze.

Tylko po co? Otóż po to, by zminimalizować cierpienie swoje i przede wszystkim dziecka. A jak to zrobić?

Przygotowałam dla Was dziesięć wskazówek, które mogą Wam pomóc przejść przez proces rozwodowy w możliwie mądry, w tej trudnej sytuacji, sposób.

I tak:

1) Po pierwsze sprawdź, czy Ty jesteś OK. Czy jesteś OK wobec siebie, swojego współmałżonka i swojego dziecka. Czy czasem to wcale nie Twój małżonek, a Ty masz ze sobą problem?

Zastanów się spokojnie. Przeanalizuj problem, który Was dotyczy.

Przeczytaj profesjonalne, darmowe artykuły, które są dostępne w Internecie. Może jeszcze uda się naprawić to, co w Waszej relacji nie funkcjonuje. Rozwiązujcie problem w parze, nie obarczajcie im dziecka.

2) Udaj się do specjalisty. Gdy nie możecie sami sobie poradzić z konfliktem, o ile oboje tego chcecie, wspólnie skorzystajcie z pomocy mediatora lub psychoterapeuty rodzinnego. Na terapii rozmawiajcie o emocjach, postarajcie się zrozumieć siebie i współmałżonka. Gdy decyzja o rozwodzie jednak zapadnie, skorzystajcie też z pomocy psychoterapeuty dziecięcego po to, by dowiedzieć się, jak rozmawiać z Waszym dzieckiem i zrozumieć jego emocje.

Pomoc specjalisty ułatwi Wam proces przejścia przez rozstanie i w konsekwencji zmniejszy koszty, jakie ponosi dziecko.

3) Wybierz mądrego pełnomocnika – radcę prawnego lub adwokata, i poleć to samo współmałżonkowi. Każdy z Was niech ma własnego pełnomocnika. Co to znaczy mądrego? Takiego, który potrafi wypracować porozumienie zadowalające obie strony. Ciebie i Twojego współmałżonka, a nie jego jako pełnomocnika. Porozumienie, nie kompromis. Ten ostatni bowiem zawsze zakłada rezygnację z czegoś przez każdą ze stron. A nie o to chodzi. Celem jest, o ile to możliwe, wypracowanie ugody zadowalającej oboje, niekochających się już, małżonków i zadbanie o dobro ich wspólnego dziecka.

4) Rozmawiaj. Ze swoim pełnomocnikiem. Z dzieckiem. Mów prawdę. Pełnomocnikowi pełną – traktuj go niczym spowiednika. Im więcej wie, tym lepiej dla Ciebie. Swojemu dziecku też mów prawdę, oczywiście dostosowaną do wieku. I nie tę subiektywną „prawdę” o tym, jak bardzo współmałżonek Cię skrzywdził, ale o tym jak bardzo to dziecko kochasz i że rozstanie nie ma żadnego wpływu na Twoją miłość do niego jako Twojego dziecka.

5) Nie decyduj się na orzekanie o winie. O ile to możliwe postarajcie się rozwiązać Wasz problem, a nie przekazujcie go sądowi do rozstrzygnięcia.

Wina w zdecydowanej większości przypadków, obiektywnie rzecz biorąc, leży po obu stronach.

Nie kłóć się za wszelka cenę. Im mniej konfliktów w Waszym życiu, tym Wasze życie, i w konsekwencji życie Waszego dziecka, jest łatwiejsze. Przepracujcie emocje towarzyszące Waszemu związkowi i rozstaniu u terapeuty, a nie w sądzie. „Wyciąganie brudów” z przeszłości na sali sądowej niczego dobrego długoterminowo jeszcze nikomu nie przyniosło.

6) Ustal wszelkie warunki rozwodu – w tym władzę rodzicielską, kontakty i alimenty, zanim pójdziesz do sądu. Każdy doświadczony pełnomocnik wie, że sądy to strata czasu. Nie każdy o tym mówi. Pamiętaj, że im więcej strony ustalą między sobą przed rozwodem, tym szybciej proces się skończy i tym szybciej skończą się nerwy z tą zmianą związane. Tym krócej Twoje wewnętrzne napięcie będzie odczuwane przez dziecko i tym mniejsze będzie jego cierpienie.

7) Nie dziel majątku w trakcie rozwodu. To zazwyczaj wprowadza dodatkowe napięcie. O ile to możliwe, kwestię tę ustalcie później.

Nie uzależniajcie wyniku rozwodu od pieniędzy, które Was łączą. Nie łączcie uczuć z kasą.

Wiem, że czasem się tak nie da. Że są sytuacje, że rodzina funkcjonowała w ten sposób, że jeden z małżonków pracował, a drugi nie i że bez uzależniania rozwodu od majątku, jest trudniej. Starajcie się jednak, by te kwestie były niezależne od samego początku – to zmniejsza ryzyko niepowodzenia w negocjacjach. Jeżeli chcecie jednak ustalić te kwestie przed rozwodem, zróbcie to koniecznie z pomocą pełnomocników.

8) Nie powołuj dziecka na świadka. Jeżeli nie ma już innego wyjścia i sąd będzie orzekał, który z małżonków jest winny, to niezależnie od wieku Twojego dziecka nie powołuj go na świadka. Zanim zdecydujesz, czy to zrobić, spróbuj postawić się w jego roli i odpowiedzieć sobie na pytanie: czy Ty byłabyś/byłbyś w stanie składać zeznania oczerniające jednego z Twoich rodziców? Mówić o sprawach intymnych rodziny przed sądem? Zanim zdecydujesz, wiedz też, że z przepisów wynika, że dzieci rozwodzących się małżonków, które nie ukończyły lat siedemnastu, nie mogą być w ogóle przesłuchiwani w charakterze świadków na sali sądowej. Sąd może jednak, zamiast przesłuchania dziecka mającego powyżej 17 lat, wysłuchać każde młodsze dziecko pod warunkiem, że jego rozwój umysłowy, stan zdrowia i stopień dojrzałości na to pozwala. Wysłuchanie dziecka odbywa się wówczas poza salą posiedzeń sądowych. Stosowanie do okoliczności, rozwoju umysłowego oraz stanu zdrowia i stopnia dojrzałości dziecka, sąd uwzględni jego zdanie i rozsądne życzenia.

9) Nie pokazuj emocji w pismach procesowych ani na sali sądowej. Czas na rozmowę o emocjach minął wraz z ostatnią wspólną wizytą u psychoterapeuty lub mediatora. Jeśli nadal masz potrzebę zemsty lub czujesz złe emocje w sobie, to przepracuj je na własnej, indywidualnej terapii. Odpowiadanie złem na zło to mechanizm działający na zasadzie kuli śnieżnej, powodujący eskalację konfliktu.

10) I na koniec: szanuj i ufaj. Szanuj siebie i innych. W tym sąd, pełnomocników i – mimo wszystko – swojego byłego małżonka. Ufaj. Sobie i innym. W tym sądowi, pełnomocnikowi i -mimo wszystko – byłemu małżonkowi. Mam tu przede wszystkim na myśli uszanowanie decyzji o rozstaniu oraz zaufanie w kwestii praw i obowiązków byłego małżonka wynikających z wypracowanego porozumienia odnośnie władzy rodzicielskiej, kontaktów i alimentów. Zakładanie z góry, że porozumienie nie będzie realizowane, zła wola i straszenie byłego małżonka sankcjami karnymi niczego dobrego nie przynosi. Może tylko spowodować taką samą reakcję drugiej strony i w konsekwencji zwiększyć dopiero co załagodzony porozumieniem konflikt. Bądź możliwie spokojny i rób swoje.

Co to zatem oznacza „rozwieść się możliwie mądrze”?

Rozwieść się możliwie dobrze to rozwieść się:

– świadomie, czyli po przejściu terapii w tym zrozumieniu mechanizmów rozstania po to, by nie powtarzać takich samych błędów w przyszłości,

– bez okazywania niepotrzebnych, złych emocji na sali sądowej,

– powoli, bez pośpiechu, po podjęciu możliwie dojrzałej decyzji,

– z szacunkiem dla dokonanych wyborów współmałżonka,

– z miłością do dziecka i pamiętaniem o jego prawie do kochania drugiego rodzica, choćby nie wiadomo jak bardzo ten drugi rodzic nas skrzywdził,

– ze zrozumieniem, że ojcowie i matki mają na wstępie, z założenia dokładnie takie same, równe prawa.

Zdaję sobie sprawę, że wykorzystanie w praktyce opisanych przeze mnie wskazówek dla niektórych może wydawać się utopią. Wiem, że taka współpraca współmałżonków to sytuacja idealna. Jednak uwierzcie mi, że przy odpowiedzialnych za swoje decyzje rodzicach, którzy rozróżniają łączące ich emocje od emocji łączących poszczególnych rodziców z dzieckiem, to scenariusz całkiem realny i dość często pisany w praktyce przez życie.

Dlatego też nazywam go „możliwie” dobrym rozwiązaniem.

Drodzy Rodzice! Matki i Ojcowie! Chciałabym byście zapamiętali z mojego tekstu jedną jedyną zasadę, która będzie Wam towarzyszyć w decyzjach o tym, jak się wobec Waszego dziecka zachowywać w trakcie i po Waszym rozstaniu.

Wasze dziecko ma prawo kochać Was oboje jako rodziców, niezależnie od tego, jak bardzo Wy rodzice krzywdzicie się nawzajem. Ma prawo kochać Waszych nowych partnerów, Wasze nowe rodziny i żyć w możliwie najlepszym ze światów.

To sprawi, że będzie się czuło w życiu bezpiecznie i będzie miało w przyszłości szansę na stworzenie własnego, dobrego związku. Nie zabierajcie im tego. Ta zasada pozwoli Wam się rozstać w możliwie najmądrzejszy sposób. I tego Wam, rozstającym się, życzę.

2+

Users who have LIKED this post:

  • avatar
Zostaw komentarz