POP-KOLOSY

Od bodajże 2011 roku byłam prawie na wszystkich Kolosach. Prawie, bo z wyjątkiem zeszłego roku, gdyż sama wówczas byłam w podróży. O ile wcześniej czekałam na festiwal z niecierpliwością i byłam obecna przez całe trzy festiwalowe dni, to w tym roku byłam tylko na jednym dniu, nawet niecałym. Nie dlatego, że kolejka przed wejściem była zbyt długa. Nie dlatego też, że za dużo było głośnych dzieci które przyszły do gdyńskiej hali w ramach wycieczki szkolnej, ani też dlatego że czasem było cholernie nudno. Uwierzcie, że nie obraziłam się na to, że mojej opowieści (bardziej psychologicznej niż podróżniczej) nie przyjęli do konkursu głównego (właściwie to i dobrze).
A zatem dlaczego? Z kilkunastu różnych, małych, uświadomionych przeze mnie lub nie powodów, a wśród nich prawdopodobnie najbardziej dlatego, że ja sama już za dużo widziałam, słyszałam, czułam i sprawdzałam. Dojrzałam – bo to jest chyba eleganckie i najbardziej właściwe słowo. Zgodnie z zasadą dualizmu, można to też nazwać zblazowaniem, nonszalancją czy znudzeniem, ale naprawdę słuchanie de facto tych samych opowieści (typu na piechotę do Mongolii, z plecakiem po Azji, rowerem wokół Senegalu czy kajakiem po Łynie), niezalżnie od tego czy są egocentryczne czy nie, niewątpliwie mnie już nudzi. I to jest mój problem. To wszystko już dla mnie BYŁO. Już bardzo dużo sama widziałam, słyszałam, czułam i dotykałam.
Faktem jest, że dzisiejszy świat jest dostępny dla każdego. Trudno jest odkrywać coś nowego bo właściwie niemalże wszystko zostało już odkryte, opisane, poznane i opowiedziane. Choć nie brak dziś takich, którzy łakną opowieści tak jak ja ich potrzebowałam kilka lat temu. Prawdopodobnie jest ich dziś nawet więcej. Podróżowanie jest bowiem w modzie. Jest elementem szeroko pojętej POPkultury. Modne sa podróże dookoła świata.

Niewątpliwie rację ma Tomek Michniewicz pisząc, że czymś innym jest opowiadanie przez podróżników faktów o mniej lub bardziej odkrytym przez nich świecie, czymś innym są egocentryczne opowieści o sobie na tle świata, a jeszcze czymś innym opowiadanie o świecie przez pryzmat swoich emocji.
Osobiście wszystko to nazywam podróżowaniem jeżeli tylko połączone jest z jakąś drogą. Czy po wyspach Samoa, czy po azjatyckich rodzinach, peruwiańskich domach czy stopem wokół Brazylii. Czy to z sąbą na pierwszym planie, czy ze światem w roli głównej. To wszystko są podróże. Bardzo często również w głąb siebie.

Nie wszystkie oczywiście nadają się na festiwale podróżnicze, choć akurat Kolosy są najprawdopodobniej najbardziej komercyjną i ogólnodostępną imprezą tego typu w Polsce. Z uwagi na charakter festiwalu, broniłabym jednak tych młodych „selfie podróżników”, których również dobiera się do konkursu głównego. Oni mają swoje zadanie do wykonania, mają swoją grupę fanów, zazwyczaj z ich własnego pokolenia. Myślę, że równie mocno zachwycają się światem jak każdy inny, mniej egocentryczny podróżnik, choć pokazują ten świat inaczej bo ze sobą w roli głównej. Mają prawo do własnych, może i bardziej skupiających na sobie, ale czasem zdecydowanie bardziej wciągających opowieści niż te snute przez starych duchem, zgorzkniałych podróżników, którzy przepraszają publiczność za to, że mają prelekcję.

Jakie moim zdaniem prelekcje są na Kolosach najlepsze? Te „inne”, wyróżniające się. Na pewno prostym i klarownym przekazem będącym jednocześnie połączeniem wiedzy twardej (czyli informacji o tym co się zobaczyło, zdobyło i poznało) oraz -nazwijmy je- kompetencji miękkich (czyli umiejętności zaciekawienia publiczności wciągającą narracją, dodaniem „inności” np. żartu, motywu przewodniego, pogłębioną analizą, cokolwiek). Z dużym naciskiem na wiedzę twardą bo to podstawa.

Sama nie wiem jak mój pomysł na psychologiczną opowieść w 80 dni dookoła świata wypadłby na festiwalu. Na pewno byłby opowieścią o świecie przez pryzmat moich ówczesnych emocji. Choć z drugiej strony pewnie byłoby w niej widać moją niedojrzałość i ucieczkę od zastanego świata. Czy byłby oceniony jako naiwny czy świadomy? Płytki czy głęboki? Czy nadawałby się na Kolosy? Czy większości by się spodobał? Nie wiem.
Dziś wiem za to, że moja potrzeba podróży wokół świata była jednocześnie swoistym buntem i zmęczeniem moim ówczesnym życiem, ambitną potrzebą osiągnięcia celu, podróżą w głąb siebie, chęcią sprawdzenia czy gdzieś indziej jest inaczej, lekcją pokory i nauczką. Wtedy tego nie wiedziałam, dziś -po własnym doświadczeniu- to wiem. I chyba dużo „podróżników” czuje podobnie i o tym mówi na Kolosach. Choć nie wszyscy są świadomi tego po co im te podróże. I nic w tym złego.

Jaka POPkultura takie POPkolosy. Taki świat, takie nowe pokolenie, takie ich prawo do pokazania się i takie prawo młodych „fanów” do ich wysłuchania. Sama zresztą jestem tej popkultury częścią pisząc choćby bloga, który ujrzał światło dzienne dzięki mojej wycieczce dookoła świata. Żyjmy i dajmy żyć innym.
Świetnie, że te -mimo wszystko- bardzo inspirujące spotkania istnieją, że każdy może znaleźć wśród różnorodnej oferty prelekcji coś dla siebie i że każdy dziś ma możliwość poznania -jak mówił Kapuściński- „tego Innego” jeśli tylko tego bardzo chce. I z tego właśnie Kapuściński byłby najprawdopodobniej zadowolony bo sam do tego zachęcał.

Żeby być trendy, zapraszam na moje POPpodróżnicze prawie-selfie 😉

5+

Users who have LIKED this post:

  • avatar
2 Komentarze
  1. avatar image
    Martha at 14 marca 2017 Reply

    Małgosiu, z chęcią przeczytam kilka Twoich poprzednich postów, bo podróże mnie kręcą i zawsze chętnie sprawdzam jak inni to robią. Tylko muszę przyznać, że jakiś niesmak mam po przeczytaniu tego posta. Bije od niego, właśnie .. .zblazowanie i egocentryzm. Ludzie podróżują i piszą z różnych pobudek ale zaczęłam się zastanawiać jakie Ty masz cele. Czy osiągnęłaś cel skoro przeczytam kolejnego posta na blogu, który jest zasypany Twoimi piękniutkimi selfimi? Czy ten blog jest o psychologii, o podróżach czy o Tobie? Ludzie piszą z różnych pobudek i miło ich się czyta, bo widać bijącą od nich radość, która czerpią z tego co robią… a tutaj… czuję wielkie niezaspokojone, niedocenione ego.
    Pozdrawiam, mam nadzieję że była to konstruktywna krytyka.

    0
    1. avatar image
      Małgorzata Ciuksza at 14 marca 2017 Reply

      Dziękuję Ci za komentarz. Jednak zupełnie z nim się nie zgadzam. Jest wręcz przeciwnie: przez mój post chciałam ocenić to co widziałam na Kolosach i co o nich w trakcie oraz później słyszałam. Miał na celu podkreślić, że niezależnie od tego w jakich celu się podróżuje, jak bardzo jest się egocentrycznym w selfie podróżach, jest to ważne, rozwijające i po prostu fajne. Miał być taki wspierający dla podróżników. Nie wiem czy mnie dobrze zrozumiałaś, ale selfie z tego posta było żartem
      A czy mój blog jest bardziej o podróżch, psychologii czy prawie czy też o mnie to sama oceń to, że w nim jest dużo mnie to jest naturalne. To ja oceniam ten świat i piszę o tym co myślę.
      Jak byś Ty pisała swojego bloga to byłby to blog również o Tobie.
      Pozdrawiam ✌️

      3+
Zostaw komentarz