Pocztówka z San Escobar

Kochani Rodacy!

W końcu znalazłam swój raj. Dosłownie. Dopiero co doleciałam, ale już czuję, że to moje miejsce na ziemi!

Pogoda jest super. Śnieg na przemian z deszczem. Jeszcze przedwczoraj było minus 25, wczoraj minus 15, a dziś już tylko około zera. Cieszę się, że mogłam się wydostać z tych moich okropnych, ciepłych krajów. W końcu jakaś normalność!

Jest ciemno! Ach jak ja lubię tę ciemność! Wstajesz, idziesz do pracy – ciemno. Wracasz z pracy, idziesz spać – ciemno. Nie to, co to słońce, co mnie wciąż w moim kraju od rana do wieczora zamęcza swoją obecnością… W końcu jakaś normalna pogoda!

Plaże mają tu takie piękne… piaszczyste… I wiecie co? Każdy ma tu prawo zbudowania sobie na plaży takiego domku, no wiecie, z parawanów. Naprawdę wygląda to super! Oni wiedzą czym jest prawdziwa wolność i mają świetne wyczucie estetyki.

A jakie jedzenie tu mają! Kluchy, skwarki, kiełbasy, ciężkostrawne zupy pełne mięsa, zapiekanki, pizze z keczupem i majonezem! Krotko mówiąc sam tłuszcz i cholesterol. Ależ ta dieta ma cudowny wpływ na moje zdrowie! Toć to błogosławieństwo, że mogę w końcu porzucić te znienawidzone sałaty! Zawsze mówiłam, że królikiem nie jestem by jeść tyle zielska…

A jacy ludzie wspaniali! Nie uwierzycie! Wciąż narzekają, co przecież oznacza, że są realistami. Wiedzą jak wygląda życie. Zawsze uważałam, że nie ma co się dobrze nastawiać, przecież wtedy można się zawieść. Oni to naprawdę dobrze rozumieją! Wiedzą czym jest szczęście.

A jak mało uśmiechu na ich twarzach! Martyrologia pełną gębą! W końcu! Dość mam już tych udawanych, sztucznych, uśmiechniętych twarzy w moim kraju. Koniec z nimi! Dość!

A jaki oni ładny język mają… Podobnież tak samo łatwy do nauki jak chiński. W końcu jakiś kraj nie poszedł na łatwiznę ani w mowie ani w piśmie!

A politycy… Och… Jacy oni przystojni w tej ich telewizji publicznej… No wiecie, większość to na szczęście mężczyźni. Tak oni mądrze mówią… A jak są modnie ubrani, jacy zadbani… Mmmmmm… Aż się rozmarzyłam… Brzuszek u faceta musi być – zawsze tak twierdziłam! Mój typ!

I wszyscy mieszkańcy są tacy pomocni. Spytałam na ulicy przechodnia jak dojechać na drugi koniec miasta, a ten mi z chęcią odpowiedział i to -nie uwierzycie!- po angielsku. Jeden nawet mnie podwiózł i -słuchajcie- nie wziął za to żadnych pieniędzy! Jacy oni ufni, jacy wykształceni, jacy hojni, jacy gościnni!

A jaki ten kraj jest zjednoczony! Poważnie! Na ulicach sami biali ludzie. Pani w telewizji mówiła, że imigranci z szacunku dla ich kultury, nie decydują się mieszkać w ich kraju. Mądry wybór.
To kraj naprawdę niezwykle przyjazny dla jego mieszkańców. W tej samej telewizji mówili nawet, że służba zdrowia jest dostępna dla wszystkich. Szybko i całkowicie za darmo. Nie to co u nas…

Ach! I jeszcze jedno! Omal bym zapomniała… Lokalni mieszkańcy opowiadali, że niezwykle łatwo jest tu założyć własną firmę a prowadzenie jej to istna bajka! Lepiej nawet niż w Irlandii! Jest to kraj przyjazny podatkowo. Tyle ulg dla wszystkich, tyle możliwości… Można się naprawdę łatwo i uczciwie wzbogacić. A przepisy prawa są tu takie przejrzyste! Nic tylko pozazdrościć.

Kochani! Musicie tu kiedyś koniecznie przyjechać! Dla zachęty napomnę, że mają tu świetny alkohol, choć piją go z umiarem. Ach… Przyznam się Wam, że nawet poważnie zastanawiam się teraz nad emigracją…

San Escobar to prawdziwy raj na ziemi! Naprawdę! A do tego w tej ich telewizji mówili, że od niedawna współpracuje z Polską!
Przybywajcie!

Całusy,
Wasza M.

5+
Zostaw komentarz