O tym jak spostrzegamy i dlaczego tak łatwo oceniamy osoby publiczne.

Portovenere Liguria Italia Lord Byron

Niezwykle przystojny skandalista, kochanek żon największych polityków. Czy miałby dziś swoich internetowych “hejterów”?

 

Mój tekst ukazał się w portalu dla kobiet Business & Prestige i jest dostępny pod tym linkiem.

 

Jest rok 1812. 24-letni George Byron, znany również jako Lord Byron, przystojny, angielski poeta zasiadający w Izbie Lordów, po wydaniu swojego pierwszego poematu, z dnia na dzień staje się sławny. Nie tylko w Anglii, ale w całej Europie. Niezwykle płodny twórca, pionier w swojej dziedzinie, twórca Don Juan’a – nazywanego jednym z największych arcydzieł literatury XIX wieku.

Czy miałby dziś swoich internetowych „hejterów”?

Podobno był również z niego największy buntownik swoich czasów, gorący kochanek żon najważniejszych polityków, wielbiciel dobrego wina, niezwykle przystojny i zawsze modnie ubrany skandalista, tajemniczy i romantyczny podróżnik, niezwykle otwarty na nowe doświadczenia, istny bóg w ludzkim ciele. Podobno po uszy zakochany w swoim partnerze, również poecie – Shelley’u, dla którego notabene przepłynął wpław pewną włoską zatokę, nazwaną później na tę cześć „Zatoką Poetów”. Mieszkał w Szwajcarii, Italii i Grecji. Kochały się w nim prawie wszystkie kobiety, wzdychali do niego liczni mężczyźni. Umiejętnie korzystał z wytworzonej wokół niego atmosfery, stając się jednym z najbardziej charakterystycznych, wpływowych i fascynujących pisarzy epoki romantyzmu. Postać niezwykle barwna i jednocześnie kontrowersyjna. Osoba publiczna. Celebryta swoich czasów.

A przynajmniej taki miał wizerunek… Kto z nas wie jaka była rzeczywistość? Czy za życia był postrzegany przez pryzmat swoich nowatorskich dzieł, czy też jego twórczość przesłaniały skandale obyczajowe? Jak byłby postrzegany dziś? Czy swoją poezję zamieszczałby na Facebooku? Czy zdjęcia swojego boskiego ciała wrzucałby na Instagrama? Czy miałby swoich internetowych „hejterów”? Czy byłby “ekspertem od wszystkiego” w porannych programach telewizyjnych? Czy miałby prawo do wypowiedzi na każdy temat – w tym na tematy polityczne, czy też opinia publiczna zabierałaby mu to prawo?

 

Postrzegając innych wychodzimy daleko poza „twarde dane”, czyli poza fakty. Dlaczego?

Jednym z najważniejszych zadań, jakie stoją przed nami podczas kontaktów społecznych z innymi ludźmi, jest orientacja z kim w tych kontaktach społecznych mamy do czynienia. Ważne są zarówno obiektywne stany i cechy (by odróżnić prawdziwą miłość przystojnego Lorda Byrona od jego zakochania w „zakazanym owocu”, czyli żonie premiera Anglii), jak i wartości (czy Lord Byron ożenił się z matką swojego dziecka z miłości czy dlatego, że „tak wypadało”?).

Najważniejszym źródłem informacji o drugim człowieku jest to, co on robi, czyli jego zachowanie. W nauce psychologii wyróżnia się całe mnóstwo tzw. „teorii atrybucji” czyli teorii odpowiadających na pytanie, jak interpretujemy przyczyny zachowań własnych i innych. Aktualnie prym wiedzie teoria, zgodnie z którą ludzie najpierw widzą fakty (Lord Byron dowiedział się od swojej kochanki, że będzie miał z nią dziecko, po czym ją zostawił), potem automatycznie wnioskują o cechach (Lord Byron jest nieodpowiedzialny), a niekiedy, jeśli włożą wysiłek w swój proces myślowy, świadomie i kontrolowanie nakładają na to poprawkę na sytuację (Lord Byron musiał tak zrobić, bo przecież tak naprawdę kochał inną kobietę, z którą również miał dziecko). Do tego psycholodzy są zgodni, że spostrzegając innych wychodzimy daleko poza „twarde dane”, czyli poza fakty. W różny sposób przy spostrzeganiu wykorzystujemy posiadaną już i zdobywaną latami wiedzę o rodzajach ludzi i ich typowych zachowaniach (Lord Byron, jak przecież każdy stereotypowy artysta, miał prawo pić dużo wina i mieć całe mnóstwo kochanek) oraz wiedzę o współwystępowaniu różnych cech (skoro Lord Byron był towarzyski, to nieświadomie zakładamy, że na pewno był także wesoły, lubiany odważny, z poczuciem humoru i pozytywny).

Niezależnie od spostrzegania ludzkich zachowań, każda informacja o otoczeniu społecznym jest również przez nas oceniana. Jeśli otrzymujemy informację, że Lord Byron był „inteligentny” to oznacza to, że cechowała go wysoka sprawność procesów poznawczych i w konsekwencji oceniamy go jako osobę wartościową i zasługującą na pozytywną ocenę. Na ocenianie innych wpływ ma tysiące różnych mikro czynników, począwszy od naszego aktualnego stanu emocjonalnego (jestem w tej chwili zmęczona więc „Don Juan” Byrona uznaję za nudną lekturę), aż po różne typowe „pułapki myślenia” takie jak np. efekt aureoli (skoro Lord Byron jest nieziemsko przystojny, ma piękne oczy i szczery uśmiech to musi być też nieprzeciętnie mądry, inteligentny i błyskotliwy) czy np. efektu negatywności w dziedzinie moralności (Większość ludzi przeważnie zachowuje się uczciwie i przyzwoicie. Taki jest nakaz społeczny i większość ludzi tak się zachowuje. Jeśli jednak ktoś – tu Lord Byron, skradnie czyjś pomysł na poemat to wskazuje się na jego ogólną nieuczciwość, a nie na uleganie sytuacyjnym naciskom). Jak jednak oceniać zachowanie osób publicznych skoro nie jesteśmy świadkami tych zachowań, nie znamy ich motywów, a o wszystkim donoszą nie one same, lecz prasa?

 

Procesy oceniania zachodzą w nas niejako automatycznie

Nie zastanawiamy się nawet, jak często oceniamy innych, nawet we własnych myślach. Rzadko mówimy innym, że zrobili coś dobrze, zbyt rzadko chwalimy, za rzadko nagradzamy. Spostrzegając innych, a w szczególności osoby publiczne, do których przecież mamy łatwy dostęp, widzimy ich błędy, skupiamy się na niedociągnięciach, mówimy o tym co kontrowersyjne czy kompromitujące, osobiste a nie publiczne. Lord Byron mógł napisać trzydzieści doskonałych, przekraczających jego epokę poematów, ale dla części opinii publicznej, która żywi się prostymi i emocjonalnymi komunikatami, pozostanie kontrowersyjnym „poetą gejem”.

Zauważmy, że znaczna większość osób publicznych, chętnie zwanych dziś przez media „celebrytami”, to wcale nie “ludzie znani z tego, że są znani”, to najczęściej osoby profesjonalne w tym co robią, znające się na swojej pracy oraz na tym co robią i mówią, wychodzące poza schematy, poza własną strefę komfortu, niezwykle pracowite i ambitne, wyróżniające się, bardzo wartościowe i świadome tego co i jak robią. Dzięki swojej sławie i rozpoznawalności mają wpływ na rzeczywistość. Mogą kreować ją wskazując innym co jest dobre, co warto robić, a nawet jak żyć. Uważajmy zanim takie osoby, zresztą jak każdego innego człowieka, powierzchownie ocenimy, bo nasza płytka ocena, nie dość, że często błędna i niesprawiedliwa, to może kogoś skrzywdzić. Zanim tę ocenę wypowiemy, zastanówmy się czy nie lepiej trzymać emocje na wodzy i przemilczeć sytuację. Przede wszystkim pomyślmy, czy nam samym nie byłoby przykro, gdyby ktoś swoją nieprawdziwą oceną nas krzywdził. I jak by nam było? Miło?

 

 

Zdjęcie przedstawia miasteczko Portovenere z tzw. „Grotą Lorda Byrona” . Źródło: mind2travel

Portovenere to małe miasteczko w Ligurii, wpisane na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. To właśnie tutaj pełen zachwytu Lord Byron pisał swoje dzieła. To stąd ten przepłynął on całą zatokę aby odwiedzić swojego przyjaciela, angielskiego poetę Shelley’a, zamieszkałego w miejscowości San Terenzo. Prawdopodobnie Shelley’a z Byronem łączył namiętny romans. Stąd właśnie pochodzi nazwa całej zatoki – Zatoka Poetów. Jak na ironię, to właśnie w Zatoce Poetów, Shelley utonął w trakcie sztormu, a jego statek poszedł na dno wraz z nim. Grota znajdująca się na końcu cypla Portovenere, poniżej XIII -wiecznego kościoła San Pietro, nazwana została na cześć Byrona i tym samym doceniono jego odwagę i siłę w pokonywaniu burzliwych morskich wód. Co roku w sierpniu, na cześć legendarnego przepłynięcia przez Byrona Zatoki Poetów w 1822 roku, Liguryjczycy organizują The Byron Cup swimming challenge czyli Puchar Byrona w Pływaniu. Wówczas duża liczba śmiałków płynie na jego cześć siedem i pół kilometra pomiędzy Portovenere a miejscowością Lerici.

0
Zostaw komentarz