O sztuce budowania międzynarodowej kancelarii prawnej…

Co trzeba zrobić by zbudować międzynarodową kancelarię prawną? – czyli 10 wniosków z wizyty w Sydney w głównej siedzibie Międzynarodowej Kancelarii Prawnej Mecenasa Waldemara Drexlera 🙂

1) Po pierwsze trzeba mieć wizję. Marzenia, cele i dobrą wyobraźnię. Trzeba zwizualizować sobie państwa, w których kancelaria ma działać, specjalizacje jakimi ma się zajmować, klientów z jakimi ma współpracować, zasady współpracy z nimi a także wewnętrzną jej organizację. Trzeba czuć tę wizję, wiedzieć że jest najlepszą drogą z możliwych i podążać za nią. Nawet gdy wizja rodzi się w głowie w trakcie wykonywania pracy najgorszej z możliwych dla ciebie prac czyli taksówkarza w Nowym Jorku… Trzeba być skłonnym do największych poświęceń i przygotowanym na najgorsze. Jednocześnie trzeba podążać za głosem serca, mimo wszystko.

2) Po drugie trzeba być pracowitym. Zdobyć uniwersytecką wiedzę i praktyczne umiejętności. Znać języki. Znać przepisy i potrafić je interpretować. Argumentować odpowiednio i potrafić przekonywać innych do siebie. Mieć doświadczenie w pracy z ludźmi i być empatycznym na tyle by móc przyjmować punkt widzenia swoich klientów.

3) Po trzecie trzeba być cierpliwym. Odpornym na niepowodzenia i porażki. Nie poddawać się. Nie patrzeć na sędziów, prokuratorów, konkurencję czy innych, którzy oceniają Twoją pracę. Nie załamywać się przegraną w pierwszej instancji. Trzeba wykorzystywać wszystkie możliwe narzędzia jakie daje procedura i robić swoje.

4) Po czwarte trzeba być konsekwentnym. Kancelaria prawna to praca na stałe a nie na chwilę. Procesy ciągną się latami a nagroda – zarówno satysfakcja jak i pieniądze, przychodzą nieraz po bardzo długim czasie.

5) Po piąte trzeba być odpowiedzialnym. Za siebie, za swoją pracę, za swoich współpracowników. Przed sobą, przed klientem i przed sądem. Z tym wiąże się ustalenie zasad współpracy zwrówno z klientami jak i w współpracownikami oraz konsekwentne przestrzeganie ich.

6) Po szóste trzeba być twórczym. Prawo -wbrew pozorom- nie jest czarno-białe. Oczywiście zależy o jakiej dziedzinie prawa mówimy, ale można generalnie powiedzieć, że jest ono narzędziem do przekonywania innych – sądu, organu czy klienta. Na jego bazie, dzięki odrobinie kreatywności, można budować konstrukcje prawne i przekonywać do nich tych, których przekonać chcemy.

7) Po siódme trzeba mądrze dobierać ludzi do współpracy. Mieć różnorodny zespół, który się wzajemnie uzupełnia. Najlepiej mieć w zespole tych prawników, którzy oprócz dyplomu z prawa mają swoje pasje – ekonomistów, absolwentów organizacji i zarządzania, psychologów, socjologów czy dziennikarzy. To oni potrafią wyjść poza sztywne ramy przepisów i spojrzeć na nie z innej perspektywy. Trzeba potrafić inspirować ten zespół swoją wizją. Umieć delegować pracę i nie bać się powierzyć innym odpowiedzialności. Przestać myśleć, że „JA zrobię to najlepiej”. Wiedzieć, że sukces oznacza wyjście poza siebie i zbudowanie czegoś większego, ponad „JA”.

8) Po ósme trzeba mieć dobry marketing. Trzeba działać pro bono, pomagać innym, dzielić się swoją wiedzą, edukować, ale jednocześnie -żeby kancelaria realnie funkcjonowała- trzeba się cenić. Wiedzieć jak zarabiać pieniądze. Otrzymywać je za rzeczywistą, dobrze wykonaną pracę. Pamietać i uczyć klientów, że nie zawsze dobrze wykonana przez prawnika praca wiąże się z wygraną w sądzie. Trzeba wyjść do mediów, rozmawiać z nimi, informować świat o swoim istnieniu. Bo przecież możesz być najlepszym adwokatem, a jeśli świat o Tobie nie wie jesteś dla świata nikim…

9) Po dziewiąte trzeba się rozwijać. Uczyć się i inwestować w naukę. Nie tylko w naukę prawa. W dzisiejszych czasach trzeba rozwijać swoje kompetencje na różnych polach. Trzeba uczyć się kompetencji miękkich – negocjacji, sprzedaży swoich usług, rozmowy z klientem, przekazywania im złych wiadomości. Trzeba nabywać i trenować kompetencje liderskie. Trzeba znać podstawy mediacji, umieć na niej zarabiać. Wychodzić poza kodeksowe schematy, wyróżniać się.

10) I na koniec: nie można zbyt dużo myśleć o innych prawnikach na rynku. Nie można o nich przede wszystkim myśleć jako o tej „złej” konkurencji. Trzeba o niej myśleć pozytywnie, ufać, pomagać sobie wzajemnie i cieszyć się z jej sukcesów. W Australii taka „dobra” konkurencja jest zjawiskiem powszechnym. W Polsce niestety jednak nie zawsze tak się dzieje. Zjawiska takie jak donosicielstwo, hejting czy wykorzystywanie wiedzy uzyskanej w trakcie tajnych negocjacji niestety nie są rzadkie. Jednak mimo istnienia tej złej konkurencji trzeba robić swoje. Nawet w najtrudniejszych czasach gdy rynek robi nam pod górkę. Co z tego, że inni mówią to co mówią, co z tego, że inni robią to co robią? MY i tak jesteśmy NAJLEPSI! 🙂

Powyższe dziesięć zasad dotyczy praktycznie każdego biznesu, nie tylko międzynarodowych kancelarii prawnych. Z tymi jest zresztą dużo trudniej pod względem merytorycznym bo trzeba dobrze poznać prawo danego kraju oraz znać niuanse rządzące językiem danego państwa.

Ja wysłuchałam dzisiaj historii Mecenasa Waldemara Drexlera w siedzibie jego kancelarii w Sydney. To przykład wybitnego specjalisty, niezwykle ambitnego i inspirującego prawnika, który posiada wszystkie dziesięć wyżej opisanych cech. Człowieka, który zawsze wiedział, że chce być międzynarodowym prawnikiem i to osiągnął. Nie zapomniał przy tym czym jest pomaganie innym, bieda i przeciwieństwa losu. Sam bowiem kiedyś ich doświadczył. Zna wartość pieniądza i jednocześnie jest skromny. To piękne i wartościowe połączenie.
P.S.1. Załączone zdjęcie to selfie z Mecenasem Drexlerem w jednej z siedzib jego kancelarii w Sydney 🙂

P.S.2 Nigdy nie sądziłam, że połączę na moim blogu dział prawo wraz z podróżami a tak się właśnie stało 🙂

„Hold fast to dreams
For if dreams die
Life is a broken – winged bird
That cannot fly.”
Mec. Waldemar Drexler

4+

Users who have LIKED this post:

  • avatar
Zostaw komentarz