Jak stworzyć autorską telewizję? – wywiad z Małgorzatą Cecherz

Gdy miała 5 lat obiecała sobie, że będzie dziennikarką. I tak się stało.

Znacie ją z ekranu telewizyjnego. Z programów poważnych, opowiadających o ludzkich tragediach i zmaganiach z wymiarem sprawiedliwości. W swojej karierze dziennikarki śledczej osiągnęła bardzo dużo. Za swoje przejmujące reportaże doceniona została zarówno przez widzów jak i kolegów z branży, którzy przyznali jej liczne nagrody. Napisała książkę będącą podsumowaniem jej pracy w programie „Państwo w państwie”. W końcu, kompletnie od podstaw, stworzyła swój autorski program o tematyce obyczajowej – „Emsi na tropie”. Wszystko to dzięki jasności celu jaki posiada, swojemu uporowi, ciężkiej pracy oraz zaufaniu współpracowników, na jakie pracowała przez lata. O tym jak tworzyć autorską telewizję, jak wygląda praca przy produkcji nowych formatów w Kalifornii oraz o swojej drodze do zawodu Małgorzacie Ciukszy opowiada dziennikarka i producentka Małgorzata Cecherz.

Małgorzata Ciuksza: Małgorzato, zamieniamy się na czas wywiadu rolami. Ja wchodzę w Twoją rolę dziennikarki, a Ty będziesz bohaterką tego wywiadu. Co Ty na to?

Małgorzata Cecherz: Pewnie! Tylko uważaj by się czytelnikom nie pomyliło. Obie przecież jesteśmy MC (czyt. „Emsi” – czyli tak jak brzmi nazwa autorskiego programu Małgorzaty Cecherz „Emsi na tropie” – przypis redakcji).

MC: Czy Ty w ogóle nadal myślisz o sobie jako „dziennikarce’? Kim dziś jest Małgorzata Cecherz?

Jestem dziennikarką z krwi i kości. Gdy miałam 5 lat to obiecałam sobie, że nią będę i tak się stało. Nigdy nie zwątpiłam. Ten cel był we mnie zakodowany do tego stopnia, że jako nastolatka zabierałam rodzicom z portfela pieniądze, jechałam pociągiem z mojego rodzinnego miasta do Warszawy, twierdząc, że jadę do telewizji. Rzeczywistość była tak, że dojeżdżałam do Warszawy, tam siedziałam godzinę na dworcu centralnym, po czym wracałam pociągiem z powrotem do domu (śmiech). Wracając do tematu, zawód dziennikarza daje szereg możliwości. Poznajesz pracę operatorów, reżyserów, nawet jesteś takim trochę psychologiem. Ja te wszystkie doświadczenia mam. Jako dziennikarka – reporterka mam też w sobie element „filmowy”. Widzę zarówno obrazem, jak i dźwiękiem. To nim przede wszystkim moduluje emocje w moich programach.

Dziś jako dziennikarka czuję się spełniona. Myślę teraz o sobie bardziej jako o dziennikarce – producentce. Powiedziałabym nawet, że jestem taką „bizneswoman”, która tworzy swoje autorskie formaty telewizyjne. Nie te kupione, nie te na amerykańskich licencjach, ale własne. To jest najtrudniejszy temat. Tworzę wszystko sama – od A do Z. Zaczynam od pomysłu, mam wizję, dobieram ludzi, tematy, znam materiały filmowe, emocje moich bohaterów, wiem jak zadawać pytania, utożsamiam się z druga strona, obserwuję jak reaguje moja publiczność i spędzam mnóstwo czasu nad dopracowaniem moi dzieł według jej oczekiwań. To mi daje satysfakcję. W Polsce boimy się tworzyć własne rzeczy. Nadal czasami mamy niepotrzebne kompleksy.

W ramach moich działań jestem również Prezeską Fundacji Ameno Star, która zajmuje się wyszukiwaniem młodych i utalentowanych ludzi, mentoringiem, opiekowaniem się i czuwaniem nad ich karierą. To taki współczesny mecenat.

MC: Czyli jesteś dziennikarką od zawsze, a teraz również producentką i prezeską fundacji. Powiedz w takim razie jak wyglądała Twoja droga dziennikarki do miejsca, w którym jesteś teraz?

Pierwszy mój staż, w wieku 20 lat, odbyłam w redakcji sportowej programu pierwszego Polskiego Radia. Pamiętam jak nawet sama kupiłam sobie bilet do Aten na igrzyska paraolimpijskie tylko po to, by jako „prawie dziennikarka” czyli stażystka, móc relacjonować to wydarzenie na antenie.

Potem moja wykładowczyni na Uniwersytecie Warszawskim zaproponowała mi staż w redakcji „Teleranka” i w programie „Rower Błażeja”, gdzie zostałam. Pracowałam też przy „Sprawie dla reportera”, potem znów w redakcji sportowej, gdzie okazało się, że uwielbiam tropić afery – w tym wypadku PZPN, co nie spotkało się notabene z przychylnością ówczesnej redakcji. Następnie pracowałam dla TVP, a od ponad 8 lat lojalnie związana jestem z telewizją Polsat, która zaufała mi i pozwoliła rozwinąć skrzydła. Tu też dostałam najwięcej nagród i wyróżnień, głównie za program „Państwo w Państwie”, który jest całkowicie polskim formatem.

MC: Dlaczego zdecydowałaś się odejść z „Państwa w Państwie”? Czyżby tematyka sądowa i trudne emocje z tym związane zmęczyły Cię?

Dokładnie. Coś o tym wiemy obie (śmiech). Moje pożegnanie z tym programem opisałam w mojej książce „Państwo w Państwie i ja”. Od początku tworzyłam ten program. Po tych kilku latach mój partner życiowy pierwszy zauważył, że się tym męczę, że jest to dla mnie zbyt obciążające i że już nie reaguje za dobrze na tę sądową tematykę. Miał rację więc zdecydowałam, że muszę wymyślić cos lżejszego, nienasyconego tematyką państwo kontra człowiek. Stąd zrodziło się „Emsi na tropie”, które jest bardziej obyczajowe. Problematyka, którą podejmuję może dotknąć każdego, dotyczy relacji człowiek kontra człowiek. Uwielbiam ten mój program i chcę go kontynuować, bo to moje dziecko. Ciężko jest mi odciąć się od stylu, który towarzyszył mi jako dziennikarce śledczej. Moja „Emsi” prowokuje, szuka dowodów. Ma zadanie „wkręcić” negatywnego bohatera w taki sposób, że on sam nie jest świadomy tego, że „Emsi” ma na niego zgromadzone dowody. To takie trochę śledztwo, ale nie do końca. „Emsi” ma przemyślany plan z góry, zna historię, wie którędy i gdzie podążyć, a jej bohaterowie tego nie wiedzą. Wracając do Twojego pytania, to mam ciągłą potrzebę nowości i głowę pełną pomysłów, nie wpadam w rutynę, nie ograniczam się do jednego formatu.

MC: Masz głowę pełną pomysłów, jesteś pracowita i dążysz do celu, który sobie wymarzyłaś – to recepta na sukces. Wiem, że właśnie wróciłaś ze szkoleń w Kalifornii, powiedz jakie w takim razie masz plany na przyszłość?

W Kalifornii uczestniczyłam w międzynarodowych warsztatach dla producentów formatów telewizyjnych. One dały mi, prócz niecodziennej wiedzy, inną perspektywę i mnóstwo pozytywnej energii do działania. Teraz wiem, że my – Polacy, mamy wiedzę, umiejętności i talent, a Amerykanie generalnie mają to samo, a dodatkowo jeszcze mają pieniądze, co sprawia, że czują się bezpiecznie. Mają w sobie luz, co odzwierciedla atmosfera na planie. Nie ma tam typowej dla Polski hierarchii ważności. Tak naprawdę „gwiazdy” z pierwszych stron gazet nie są tam wcale gwiazdami. Tam każdy celebryta, choćby najbardziej znany, musi przejść castingi. Największą gwiazdą planu jest zawsze producent, bo to on daje kasę, decyduje, ma władze. Poza tym docenia się „ludzi zaplecza”, których na co dzień widz nie widzi, czyli kierowników produkcji, operatorów. To motywujące.

W trakcie warsztatów najbardziej byłam pod wrażeniem uśmiechu i luzu całej ekipy z planu. Choć w samych formatach telewizyjnych nie jestem zwolenniczką robienia „show”, jak to zwykle robią Amerykanie, to i tak wolę ich styl pracy i sposób myślenia.

MC: To Kalifornia, a Twoje pomysły na autorskie formaty?

Z kolei odnośnie moich pomysłów to nie mogę oczywiście wszystkiego zdradzać, choć uchylę rąbka tajemnicy odnośnie jednego formatu pod roboczym tytułem „Moda na biznes”. To program o młodych ludziach, którzy opowiedzą o swojej biznesowej drodze. Mieli pomysł, tak jak ja na moją firmę producencką Ameno Star. Ja miałam łatwiej, bo moja spółka ma własny kapitał i nie szuka pieniędzy czy sponsorów. To jest to, co daje mi wolność twórczą, którą mają Amerykanie. Z drugiej strony cały czas walczę, jestem wiecznie głodna, mam apetyt na sukces i chcę pokazać, że w Polsce nie jestem jedyna, stąd pomysł na „Moda na biznes”.

MC: Czym się w życiu kierujesz? Jakie wartości Cię prowadzą na Twojej drodze życiowej?

Jestem cholernie zasadnicza, uparta, lojalna i bezkompromisowa. Jak mi ktoś zamknie drzwiami to wejdę oknem, a jak nie oknem to kominem. Nienawidzę braku szacunku i łamania zasad. Mam szacunek do ludzi pracy. Wobec pracodawcy oraz w biznesie. To fundament.

MC: Dziękuję za rozmowę.

Wywiad ukazał się w magazynie dla kobiet Business & Prestige i jest dostępny również pod tym linkiem.

0
Zostaw komentarz