Do czego sędziemu potrzebna jest empatia?

Slepym Okiem temidy

Nie pytam czy sędziemu potrzebna jest empatia. Nie mam takich wątpliwości. Jest ona niezbędna w każdym zawodzie, w którym ma się do czynienia z ludźmi, a nie z komputerami. Ludzie oceniają pracę sędziów, a dobry system customer care to podstawa.

Tekst w oryginale ukazał się na portalu Imponderabilia Sądowe i jest dostępny tutaj.

Slepym Okiem temidySą tacy, którzy ideał sędziego widzą jako zimnego, niedostępnego nadczłowieka, który wydaje wyroki bez jakichkolwiek emocji. Najlepiej gdyby chirurdzy z mózgu takiego sędziego wycięli układ limbiczny odpowiedzialny za odczuwanie. Człowiek robot z głową wypełnioną przepisami, znający orzecznictwo na pamięć. Żaden pełnomocnik go nie zaskoczy. Strony sporu będą się go bały. Postrach dzielnicy, zawsze poważny, nigdy się nie uśmiechnie. Będzie strzelał paragrafami niczym z kałasznikowa. Istny pozbawiony emocji ideał! Sędzia ideał.

Czy oby na pewno?

Śmiem twierdzić, że edukacja miękka – w tym świadomość emocji, prawidłowe ich nazywanie, umiejętność ich rozpoznawania i kontroli w życiu codziennym, dotarła wszędzie tylko nie do polskiego wymiaru sprawiedliwości. Prawników (nie tylko sędziów, a zresztą nie tylko prawników) ani w trakcie aplikacji ani w szkołach czy na specjalistycznych kursach, nie uczy się empatii, wrażliwości, komunikacji, teorii konfliktu, prowadzenia dialogu z szacunkiem, umiejętności przewidywania emocjonalnej reakcji innych. Jaki jest tego skutek? Każdy widzi.

Ludzie nie mają zaufania do prawników – w tym do sędziów, których nie rozumieją. Do sędziów, którzy ich nie słuchają bo zamiast w ich oczy patrzą się w ekran komputera (i biedni potem zwalają winę na system). Do sędziów, którzy ich nie wysłuchują, którzy nie dają im dojść do słowa, którzy traktują ich z góry bo przecież powaga sądu jest najważniejsza. Prawnicy – pełnomocnicy stron zamiast rozmawiać ze sobą rzucają słuchawkami, unoszą się, używają argumentów personalnych wchodząc nadmiernie w emocje klientów, zamiast je kontrolować. Te zachowania to skutek braku podstawowej wiedzy z zakresu emocji, braku zrozumienia i braku właśnie empatii (oczywiście, prócz empatii, polskim sędziom potrzeba wiele innych umiejętności i odpowiednich okoliczności, które wpłyną na ich wysokie poczucie satysfakcji z orzekania, ale skupię się teraz tylko na empatii).

Empatia to –w dużym uproszczeniu- zdolność odczuwania stanów psychicznych innych osób (empatia emocjonalna) lub (a najlepiej jednocześnie) umiejętność przyjęcia ich sposobu myślenia, spojrzenia z ich perspektywy na rzeczywistość (empatia poznawcza).

Do czego sędziemu więc potrzebna jest ta empatia?

Do tego by człowiek (świadek, strona procesu, pełnomocnik) czuł, że jego sprawa jest dla sądu ważna, że nie jest tylko sygnaturą akt a człowiekiem, który ma swoje racje, że ma prawo być wysłuchanym w sądzie jak każdy inny, żeby nie musiał czytać sędziemu w myślach, żeby czuł że sędzia rozumie iż sąd jako miejsce często wywołuje w ludziach stres.

Również do tego by sędzia wiedział, że agresja jako sposób na konflikt rodzi agresję, by nie unosił się niepotrzebnie czy robił stronom na złość, by nie atakował pełnomocników, aby wyjaśniał stronom swoje decyzje na sali sądowej, aby prowadził dialog ze stronami, by nie zakładał źle i jednocześnie nie był przy tym naiwny, by potrafił wydać taki wyrok, który z punktu widzenia stron, niezależnie od wygranej/przegranej, byłby w ich odczuciu sprawiedliwy.

Surowy wyrok sądu oparty na prawie wydany przez empatycznego sędziego?

To wcale się nie wyklucza. To nie oksymoron. To jest możliwe – znam całe mnóstwo empatycznych sędziów, którzy wydają zgodne z przepisami wyroki i dobrze je uzasadniają. To najlepsze połączenie tego, co ważne dla prawa jako systemu i dla człowieka jako klienta sądu.

Z punktu widzenia człowieka i jego prawa do sądu, ważne jest oczywiście istnienie związku pomiędzy niezawisłością sędziów i niezależnością sądów, a gwarancją bezstronności sądu i gwarancją do sprawiedliwego rozpoznania sprawy przez sąd. Ważne jest oczywiście dobre prawo, na którym wyrok ma być oparty. Wymiar sprawiedliwości wymaga jednak tak samo dużo dobrego prawa jak i dużo empatii. Dopiero wówczas można próbować zbliżać się do idealnego konstruktu jakim jest sprawiedliwość.

Wyroki sądów muszą być oparte na prawie. Tylko i wyłącznie na prawie (nawiasem mówiąc, dobrze byłoby gdyby było to „dobre” prawo, choć to temat na inny wpis). Nie oznacza to jednak, że sędzia (a nie sąd! Wyroki wydają sądy a nie sędziowie, co jest ważnym rozróżnieniem z punktu widzenia psychologii, ale to również temat na inny felieton) ma być nieempatyczny, ma być niewrażliwy, ma nie słuchać tego co mają do powiedzenia uczestnicy procesu.

Nie pytam czy sędziemu potrzebna jest empatia (sędziemu – podkreślam – a nie sądowi). W ogóle nie mam takich wątpliwości. Uważam, że jest ona niezbędna w każdym zawodzie, w którym ma się do czynienia z ludźmi, a nie z komputerami. To oni oceniają pracę sędziów, a jak wszędzie na współczesnym rynku, ważny jest po prostu dobry system customer care.

Tekst: Małgorzata Ciuksza

Ilustracja: Ślepym Okiem Temidy

0
Zostaw komentarz