Bombowe sądy, SPA przed rozwodem i psychoterapia – czyli historie z życia prawniczki.

Należę do tej grupy pełnomocników, którzy –zwłaszcza klientkom- przed rozprawą rozwodową polecają po prostu się wystroić. Fryzjerka, manikiurzystka i kosmetyczka (lub ich męskie odpowiedniki) są obowiązkowe. Możemy odpuścić stylistkę, ale już małe SPA przed rozprawą by się przydało. Kobieta ma się czuć piękna, zadbana i pewna siebie. Krąg kulturowy, w którym żyjemy, sprawia że -zwłaszcza kobiety, a raczej duża ich część- swoje poczucie wartości uzależniają w dużej mierzy od wyglądu. Tak jest. Zamiast widzieć w tym coś złego można w pewnych sytuacjach z tego świadomie skorzystać. Na przykład właśnie na rozprawie rozwodowej. Rozwodzisz się bez winy, wszystko masz dogadane z (jeszcze) mężem, przeszłaś psychoterapie albo jesteś w jej trakcie, dużo już sobie uświadomiłaś. Olewasz to co mówią inni, znasz, doceniasz i –co najważniejsze- kochasz lub dopiero pokochałaś siebie. Swym boskim wyglądem wbijasz szpilę –już prawie- byłemu mężowi. Hmm… Albo i jej nie wbijasz bo wystarczy że sama czujesz się ze sobą dobrze. Naprawdę to wystarczy.

I co? I taka przygotowana przychodzisz do sądu. A przygotowałaś się kilka godzin, od samego rana. I co? I BANG! Bomba. Dosłownie. Bomba w sądzie! Sąd zamknięty. Sprawy odwołane. Następny termin za kilka miesięcy.

Bomby są plagą sądownictwa, zwłaszcza gdańskiego. Szaleńcy, desperaci, manipulatorzy lub ci, którzy po prostu działają na zlecenie innych i dostają za to kasę. Biada Prezesom Sądów bo oczywiście cała wina za ten stan rzeczy, ten „niewydolny system” spada na nich. Wiem, że to wkurza, męczy i frustruje, ale prawdą jest, że gdyby któryś z tych alarmów okazał się być prawdą a nie żartem, to by dopiero fala pomyj na głowę Prezesa danego sądu i sądownictwa w ogóle by się polała. Bombowe sądy? Nie tylko. Raczej bombowa rzeczywistość, vide świeży kazus Pani Profesor Ewy Łętowskiej.

I tak sobie teraz myślę, kto bardziej nadaje się na psychoterapię – czy te klientki – silne, piękne, świadome kobiety, przeprowadzone przez proces rozwodowy z pomocą mądrych pełnomocników, które dzięki rozwodom uświadamiają sobie kim są, co mogą, czego chcą a czego nie chcą od życia, czy też ci zdesperowani, nieufni ludzie, z winy których odwołuje się te wszystkie ważne wydarzenia… Przykre to.

Lepsze zakończenie niż parafraza Mistrza nie przychodzi mi do głowy. Tak więc: koniec i bomba a kto czytał ten trąba!

2+

Users who have LIKED this post:

  • avatar
Zostaw komentarz