W tym miesiącu robiłam tak dużo różnych rzeczy, związanych z pracą i realizacją kilku pomysłów, że nie miałam czasu pisać. Czas tak bardzo pędzi. Minął prawie cały miesiąc. Może nie miałam weny? Właściwie to nie wiem. Nie pamiętam.
Tuż przed Walentynkami zapytałam mojego chłopaka czy ma pomysł o czym mogłabym napisać. Odpowiedział żartując, że o nim. Zainspirowana odpowiedzią, chciałam napisać o nim piękny tekst. O tym jak dobrym, prawdziwym i mądrym jest człowiekiem i o tym jak bardzo cieszę się że pojawił się w moim życiu akurat wtedy, a ja nie bałam się z tej możliwości poznania go skorzystać.

W końcu nie napisałam tego tekstu. Ani w Walentynki ani później. Dlaczego? Pewnie przez to, że skupiałam się na innych, niby ważniejszych rzeczach…

Wczoraj wieczorem odeszła Moja Babcia. Silna, bardzo dobrze wykształcona, dzielna Kobieta. Była takim mocnym spoiwem naszej rodziny. Jej symbolem. Do ostatnich chwil zachowała świadomość. Jak zwykle rządziła wszystkimi, nawet na szpitalnym łóżku 😊 Od rodziny po lekarzy. Kazała swoim dzieciom kupować kawy tylko dla konkretnych, wybranych przez siebie pielęgniarek. Sama była cenioną i poważaną w swoim mieście lekarką. Wszyscy jej byli pacjenci na jej widok się kłaniali. Oczywiście w podzięce za zrozumienie, empatię i opiekę, które im dawała.

Była bardzo wierząca. Uwielbiała robić zakupy, oglądać filmy o miłości i czytać harlequiny. Wiedziała wszystko o polskim show biznesie – kto z kim i dlaczego. Przekazywała nam, wszystkim wnuczkom, zabawny dla nas, romantyczny obraz mitycznego „kawalera na białym rumaku”, który nas będzie kochał ponad życie. W miłości najwyraźniej była romantycznie naiwna. Mniej lub bardziej świadomie pożegnała się z tymi co byli blisko niej. Umarła we śnie.

Mam wrażenie, że wcale nie skorzystałam z możliwości poznania jej. Nie za bardzo słuchałam tego co miała mi do przekazania. Czasem nawet irytowała mnie tym co mówi. Wiem, że to był mój problem a nie jej.

Myślę sobie, że inaczej jest, gdy ktoś bliski odchodzi gdy Ty jesteś dojrzały, inaczej gdy masz 50, 40, 30 czy 20 lat. Inaczej gdy jesteś nic nie wiedzącym o życiu przemądrzałym gówniarzem.
Nie jestem związana z żadnym kościołem. Nie wierzę też w boga czy bogów – w ich obrazy, które tworzą różne religie. Po prostu tego nie czuję. Szanuję tych co szczerze wierzą. W pewnym sensie zazdroszczę im. Oni mają łatwiej. Ich świat jest prostszy. Nie mogę też powiedzieć, że jestem całkowitą ateistką bo tak nie jest. Choć potrafię racjonalnie i logicznie tłumaczyć świat to najbardziej doceniam te chwile, pochodzące gdzieś z pogranicza magii, snów i emocji, których nie da się wytłumaczyć zwykłym zbiegiem okoliczności. Również te między zbliżającą się śmiercią a symbolicznym pogrzebem ciała.

Tyle mamy w życiu możliwości, z których nie korzystamy. Tylu mądrych ludzi wokół, których mądrości nie słuchamy. Tyle wartości, których nie doceniamy… I tak nagle je wszystkie tracimy 😞 Bezpowrotnie.

Będę za Tobą tęsknić Moja Kochana Babciu! 😔

7+

Users who have LIKED this post:

  • avatar