A gdyby nie chodziło o to, żeby za wszelką cenę wygrać?

Zapraszam do Business & Prestige na mój felieton A gdyby nie chodziło o to, żeby za wszelką cenę wygrać? czyli o tym jak wyglądałaby moja wymarzona rozprawa sądowa.

Praca prawnika, którego codziennym miejscem pracy jest budynek sądu, nie należy do prostych czy przyjemnych. Negatywne emocje towarzyszące sali sądowej, kłótnie, brak klarownej komunikacji C2P (court to party, czyli na linii sąd – strona postępowania) czy P2P (party to party, czyli pomiędzy samymi stronami sporu), letni zaduch w nieklimatyzowanych pomieszczeniach i ciągłe zmiany przepisów to codzienne bolączki sędziów, adwokatów, radców prawnych oraz każdego, kto zdecydował się – o zgrozo! – pójść do sądu bez pełnomocnika.

Gdybym jako radczyni prawna żyła w świecie idealnym, moja sala sądowa byłaby… 

Po pierwsze nie za duża. W sensie wymiarów. Echo nie rozchodziłoby się po ścianach, a każde słowo świadka byłoby wyraźne i zrozumiałe zarówno dla sędziego jak i dla stron.

Stół byłby w niej jeden. Okrągły. Wszyscy siedzielibyśmy przy nim – od świadków po oskarżonych (z wyjątkiem tych niebezpiecznych). Rozmawialibyśmy. Nie językiem paragrafów, a językiem ludzkim. Możliwie najprostszym. O tym, w czym tkwi istota sporu, jak podchodzą do tego strony i jakie są możliwe rozwiązania. Sędzia miałby oczywiście odpowiednie przygotowanie psychologiczne w tym zakresie. Byłby takim „sędzio-psychologo-mediatorem” (wybaczcie tę dziwnie brzmiącą i przydługą nazwę).

W ogóle sędzia byłby człowiekiem pełnym empatii. Potrafiłby słuchać i rozumiałby różne punkty widzenia. Biłby od niego (lub od niej) niecodzienny spokój wynikający z dużego doświadczenia życiowego. Otaczałaby go aura wyrozumiałości i cierpliwości. Nie chodzi tu o niewyrażanie emocji, ale o pewnego rodzaju luz wynikający z mądrości życiowej połączonej z dojrzałością. Dzięki tym wszystkim cechom byłby szanowany. W konsekwencji orzekałby zgodnie ze swoim sumieniem i literą jasnego i prostego dla wszystkich (sic!) prawa.

A propos prostego prawa. Zasady postępowania na sali sądowej byłyby spisane w jednym kodeksie, niezależnie od typu sporu (karnego, cywilnego czy administracyjnego). Ich stosowanie ćwiczylibyśmy już w trakcie studiów. Na tychże studiach kładziono by ogromny nacisk na ducha prawa, teorię i filozofię oraz – co najważniejsze – wykładnię prawa. Wkuwanie na pamięć suchych przepisów odeszłoby w zapomnienie.

Akta sądowe byłyby zdigitalizowane. Kodeksy, orzecznictwo, komentarze i stenogramy z rozpraw też. Pełna, prawidłowo zabezpieczona cyfryzacja. Nawet byłabym za tym, by wprowadzić jakiś „algorytm”, który na podstawie dotychczasowego orzecznictwa „podawałby” gotowy wyrok, jednak pod warunkiem, że zawsze dany sędzia by go odpowiednio, w zależności od okoliczności sprawy, modyfikował.

Sekretariaty sądowe ze stronami porozumiewałyby się wyłącznie mailowo. W ogóle każdy sędzia miałby przydzielonego jednego własnego sekretarza i co najmniej trzech własnych stałych asystentów. Oczywiście wszyscy by godnie zarabiali.

Uzasadnień sędziowie nie musieliby pisać, wystarczyłoby je nagrać. Podobnie jak wszelkie odwołania stron. W związku z tym wszystkim sprawy trwałyby krótko.

Pełnomocnicy stron byliby dla siebie mili. Nie używaliby argumentów osobistych i nie obrażaliby przeciwnika. Potrafiliby odciąć się od stanowiska klienta, zamiast wchodzić w jego emocje. Doradzaliby mądrze, w imię rozwiązania sporu, a nie jego rozstrzygania.

Sąd byłby przyjaznym budynkiem dla każdego. Nie chodzi o piękne ściany, ale przede wszystkim o uśmiechniętych ludzi, którzy byliby zadowoleni z pracy, którą wykonują.

Mojej idealnej sprawy wcale nie musiałabym wygrać. Nie o to by w niej chodziło. Idealnym byłoby, by sąd uzasadniając wyrok przekonał mojego klienta do swoich argumentów tak, by klient zrozumiał dlaczego taki wyrok zapadł.

I tak na koniec, egoistycznie, w moim idealnym prawniczym świecie życzyłabym sobie byśmy my, uczestnicy procesu, podali sobie na koniec rękę na znak pokoju. Klient z kolei, na koniec podziękowałby nam szczerze za mądrą pomoc prawną.

1+

Users who have LIKED this post:

  • avatar
Zostaw komentarz